Spektakl Jerzego Grzegorzewskiego online

Spektakl Jerzego Grzegorzewskiego online

La Bohème - spektakl online

W rocznicę śmierci Jerzego Grzegorzewskiego zapraszamy na transmisję jego słynnego spektaklu z 1995 roku.

9 kwietnia (czwartek) godz. 19:30 (udostępniony na 24h [do 10 kwietnia do godz. 19:30])
Transmisja przez YouTube (subskrybuj kanał aby otrzymać powiadomienia).



Artyści, przesiadując w kawiarni, przymierzają kolejne maski, bez powodzenia próbując odnaleźć swoje prawdziwe twarze. Dyskutują o konieczności zdobycia się na gest – artystyczny, polityczny – ale zamiast tego piją wino, palą cygara, czasem ktoś zagra coś na pianinie. Spektakl rozgrywa się pomiędzy stolikami, scena za nimi stoi pusta. „La Bohème” według tekstów Stanisława Wyspiańskiego – autorski spektakl Jerzego Grzegorzewskiego z 1995 roku (wersja TV z 1997) – stawiał pytania o kondycję polskiego społeczeństwa na progu nowej rzeczywistości. I nie dawał prostych odpowiedzi.

reżyseria:
Jerzy Grzegorzewski

scenariusz:
Jerzy Grzegorzewski według „Wesela” i „Wyzwolenia” Stanisława Wyspiańskiego

muzyka:
Stanisław Radwan

scenografia:
Jerzy Grzegorzewski
Barbara Hanicka

kostiumy:
Barbara Hanicka

światło:
Mirosław Poznański

realizacja telewizyjna:
Dariusz Pawelec

obsada:
Jerzy Łazewski – Konrad
Teresa Budzisz-Krzyżanowska – Muza
Stanisława Celińska – Sfinks
Jozef Duriasz – Reżyser
Zdzisław Tobiasz – Stary Aktor
Andrzej Blumenfeld – Nos
Włodzimierz Press – Poeta
Krzysztof Majchrzak – Dziennikarz
Edward Żentara – Antreprener
Anna Chodakowska – Wróżka
Dariusz Jakubowski – Rycerz
Ewa Błaszczyk – Zosia
Gabriela Kownacka – Lila
Olgierd Łukaszewicz – Widmo I
Redbad Klynstra – Widmo II
Agnieszka Brzezińska – Marysia-Rachela
Magdalena Warzecha – Chimera
Helena Norowicz – Sprzątaczka
Stanisław Szymański – Chochoł
Grzegorz Emanuel – Klakier
Piotr Bajor – Dolcio
Jacek Jarosz – Prezes
Krzysztof Strużycki – Kustosz
Józef Wieczorek – Mówca
Magdalena Gnatowska – Chór
Elżbieta Kijowska
Wiesława Niemyska

oraz
Stanisław Radwan

czas trwania:
1 godzina 13 minut

produkcja:
TVP Warszawa

premiera telewizyjna:
6 listopada 1997

prapremiera:
25 lutego 1995, Centrum Sztuki Studio im. St.I. Witkiewicza


MATERIAŁY O SPEKTAKLU 

FRAGMENTY ESEJU

Istniał również zamysł innego spektaklu: portretu artystów od początku XX wieku z piosenkami według tekstów Wyspiańskiego, Witkacego, Schillera. Narodził się z piosenek Leona Schillera, „Poddasza i Peleryny”, którą Grzegorzewski pragnął usłyszeć w wykonaniu Igora Śmiałowskiego. Tak powstała idea dekadenckiej kawiarni artystycznej w Krakowie z przełomu XIX i XX wieku jako przestrzeni przedstawienia, do której dochodzą dźwięki „Wesela”. Domknął się zatem „pewien krąg tematów, obsesji”. Jednakże „do obsesji Widm doszła obsesja Masek”.

Z tekstów „Wesela” i „Wyzwolenia” powstała swobodna, polifoniczna forma „La Bohème”. Przywracała Wyspiańskiego osobistej i zbiorowej pamięci, w nowym wymiarze estetycznym i emocjonalnym, w zgodzie z niezależnym od woli, proustowskim, przypadkowym procesem jej działania. Sztuczność tła, ultramaryny, wyostrzyła formy, które utraciły swą siłę, „by widz powrócił do życia bardziej gwałtownie” – także w niepozbawionym patosu geście manifestacji przeciwko postponowaniu Piękna. […]

Kompozycja „La Bohème” przypomina nieukończoną formę I części „Dziadów” Mickiewicza. Można odnieść wrażenie, że luźny ciąg jej scen i poetyckich obrazów jest fragmentem nieznanej większej całości. W miarę upływu czasu na scenie następuje nie tyle spadek dramatycznego napięcia, ile utrata sił witalnych, wyciekanie życiowej substancji. Dotyczy to nie tylko tkanki samego przedstawienia, lecz także osób z kawiarni. W ponurym, somnabulicznym obrazie tańca w tunelu, kolejne kwestie padają bez intencji nawiązania dialogu, są już ledwie cieniami – jak cienkie, coraz cieńsze, sylwetki rzeźb Alberta Giacomettiego, z których ucieka życie.

Aneta Pawlak, „Błękit Kleina”, [w:] Jerzy Grzegorzewski, „La Bohème”, red. Ewa Bułhak, Mateusz Żurawski, Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego, Warszawa 2013

WYWIAD Z REŻYSEREM

Ewa Bułhak: O ile pamiętam, od początku Pana dyrekcji w Studio w planach repertuarowych teatru pojawiało się przedstawienie, które nazywał Pan „Wyspiański – Sceny”. Później był inny projekt: „Wesele – Widma”. Na Małej Scenie, w malarni, w jej podłodze miała być otwarta tzw. „klapa” – czyli otwór znajdujący się kilkanaście pięter nad przestrzenią Dużej Sceny. To stamtąd, z dołu, dobiegać miały dźwięki muzyki, tańca, światło. Na górze zgromadzeni byliby inteligenci. […]

W wywiadzie, poprzedzającym premierę pańskiego głośnego krakowskiego „Wesela” w 1977 roku, mówi Pan, że będzie to przedstawienie „o inteligentach czy raczej o stawaniu się pewnej świadomości”. Mówi Pan także o kliszach pamięci związanych z „Weselem” i o ich wywoływaniu jedynie w pewnych rozbłyskach akcji. […] Mówi Pan […]: „wyjątkowo silnie odczuwam w „Weselu” moment rozpaczy, bezsilności. [...] W III akcie pozostaje tylko zamknięte koło i sznur. Samobójstwo, przekładając rzecz na kategorie życiowe”. Ów moment został wówczas żywo odczuty, zobaczono w nim spowiedź pokoleniową. Ale to było w 1977. Kontekst polityczny – choć nie był on jedynym głębokim kontekstem przedstawienia – był oczywisty. Obecnie wraca Pan do owych inteligentów czy jak Pan chce – artystów, by zobaczyć ich w perspektywie „Wyzwolenia”. To jasne. Ale co z rozpaczą?

Jerzy Grzegorzewski: Rozpacz jest przywilejem artystów.

Ewa Bułhak: Z wcześniejszego zamysłu „La Bohème” zostało jedno – kawiarnia; miała być przywołana magicznym gestem, zapaleniem kądzieli i tekstem Guślarza. W przedstawieniu „Dziady  Improwizacje” pojawiła się za oknem grupa gości z „Wesela”, Gospodyni, Wernyhora. „Dziady” otwiera Pan kluczem „Wesela”. Postaci Wyspiańskiego przywołuje zaklęciem z „Dziadów”. Jest tak, jakby oba te utwory były przede wszystkim częścią zbiorowej pamięci, zbiorowym kodem świadomości. Pan działa na jego obrzeżach, przywołując to, co nazywa Pan „nie wyrażoną, ukrytą treścią”, „utajoną sferą emocjonalną, pulsującą pod powierzchnią”. To bardzo Proustowskie. Ale czy owa ukryta treść, pamięć nieświadoma, może być także pamięcią zbiorową?

Nostalgiczny ton, powrót do przeszłości, do pewnych utworów, postaci, melodii – pojawia się często w Pana przedstawieniach. Ale przecież jest to także powrót do własnej młodości, do postaci z przedstawień sprzed lat, do osobistego, szczególnego przeżycia. W dodatku zawsze się Pan utożsamia z którymś z bohaterów, jest Pan właściwie aktorem. Wybór bohaterów, z którymi się Pan utożsamia, nieraz mnie niepokoi. Z kim utożsamia się Pan w „La Bohème?”

Jerzy Grzegorzewski: Ze Stanisławem Radwanem.

Rozmowa Ewy Bułhak z Jerzym Grzegorzewskim, program do spektaklu La Bohème, Centrum Sztuki Studio im. St.I. Witkiewicza, Warszawa 1995

News